1 marca 2010

Przedwiośnie


Zima już praktycznie za nami, a do wiosny zostało jeszcze trochę czasu. Na nieutwardzonych drogach, łąkach i w lesie coraz więcej jest błota od topniejącego śniegu i pojawiają się pierwsze baźki, a temperatura powietrza utrzymuje się pomiędzy -1 a 5 stopniem Celsjusza... Mamy przedwiośnie! Pierwszy raz od wielu, wielu lat...

Wybraliśmy się wczoraj po gałązki wierzbowe na palmę wielkanocną. Bo przecież będą potrzebowały trochę czasu, by rozpuścić swoje zielone listki na Niedzielę Palmową. Przy okazji odbyliśmy niedzielny spacer wzdłuż rzeki. Było naprawdę bardzo przyjemnie, bo w powietrzu czuć już odradzającą się przyrodę, pomimo wciąż leżącego śniegu.

Kando, co prawda, nie mógł się za bardzo wybiegać, bo słoneczna pogoda zachęciła także innych spacerowiczów i właścicieli psów do wyjścia z domu. Kiedy jednak nikogo na horyzoncie nie było, spuszczałam go ze smyczy. Miał wielką frajdę, biegając na zmianę po błocie i kąpiąc się w resztkach śniegu. A my miałyśmy jeszcze większy ubaw obserwując jego radosne szaleństwa...

Zabrałam się też za róże... Oj, ta serwetka to ciągłe szycie i prucie. Zrobiłam już fragment liści i doszłam do wniosku, że w kolorach są za duże przeskoki i nie ma tej płynności, a poza tym są za ciemne. Musiałam je więc usunąć. Głupiego robota...

Ale coś jednak udało mi się wydziobać. Nie jest źle...
Teraz żałuję tylko, że serwetka jest taka mała. Może, jak się rozkręcę to wydłubię jeszcze obrus. Kto wie...


Ania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz