31 marca 2010

Jajcami się bawię

Zamiast w domu porządki świąteczno- wiosenne robić, ja codziennie po pracy wydmuchuję kolejne gęsie jaja. Nie wiedziałam, że tyle pracy i wysiłku to wymaga. Bolą mnie już policzki od wydmuchiwania tych glutów.

Ale dobrze jest. Wiercenie jest już znacznie prostsze i idzie całkiem szybko. Tylko nie wiem, co z tą zawartością jajeczną robić. Na pieczenie ciast na święta jeszcze jest za wcześnie, a przecież wyrzucić tego nie wypada. Z tego wszystkiego, jak się zdenerwuję, część jaj będę robiła w same święta...

Swoją drogą, to może moje wydmuszki nie są najpiękniejsze, ale i tak bardzo mi się podobają. Jak na pierwsze próby, rzecz jasna. Powiem więcej, nawet zostałam poproszona o zrobienie takich jajców dla znajomych i znajomych moich znajomych... To CHYBA o czymś świadczy :)

Ale nie potrafię zrobić ażurowych jajeczek, które wyglądają jak haft richelieu. Boję się, że jak tak zacznę wiercić to w ręce zostanie mi tylko to, co wcześniej było skorupką.

Dobra koniec tych wywodów, jeszcze dwa okna czekają z wielką tęsknotą na mycie. Lecę...

Ania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz