7 czerwca 2010

Po uroczyskowa zdobycz

Choć wiele się u mnie ostatnio nie dzieje, to jakoś na moje dłubanki brakuje czasu. Wokół domu jest zawsze sporo do zrobienia, a po powrocie z pracy, dnia już niestety za wiele nie ma. A oprócz codziennych obowiązków, teraz pojawiły się jeszcze te związane z sesją egzaminacyjną. Na szczęście to już ostatnia sesja, więc póki co, zaciskam zęby. Ten okres tak czy inaczej trzeba przetrwać...
Atmosferę napięcia i zmęczenia rozluźniają tylko pięknie kwitnące kwiaty wokół domu i moje złotko oczywiście :)


W miniony weekend w Supraślu odbyły się piętnaste "Spotkania z naturą i sztuką". Rewelacji artystycznych w tym roku może nie było, ale cieszę się, że "Uroczysko" nadal jest i jak kiedyś przyciąga tłumy mieszkańców i turystów.
Ja idąc śladem lat ubiegłych na uroczyskowych straganach sprezentowalam sobie witrażowego anioła. To już taka moja mała tradycja... Co prawda polowałam na glinianą, anielską figurkę, ale ponieważ takich nie znalazłam, mam co mam. I z tego też bardzo się cieszę. A na kolejne anioły mam jeszcze całe lato atrakcji...


Ania