28 listopada 2010

W oczekiwaniu na święta

Dziś mamy już pierwszą niedzielę adwentu, a to jest znak, że Boże Narodzenie tuż, tuż. Za oknem zaczął padać pierwszy śnieg, a robótkowe blogi, jak co roku ogarnął świąteczny temat. U mnie też czas do świąt nabiera tempa.

Duchowe oczekiwanie narodzin Syna Bożego łączy się również z przygotowaniami innego rodzaju. Dlatego zaczęte niedawno prace, odłożyłam na bok, by znów chwilę poczekały na lepszy moment. Teraz skupiam się nad nowym przedświątecznym pomysłem. Na poprzednie święta robiłam haftowane metodą Richelieu gwiazdki do okien, rok później dekupażowe bombki i haftowane krzyżykami poduszki. W tym roku postanowiłam zrobić chodniczek pod pachnącą, świerkową choinkę. W jednym ze sklepów internetowych kupiłam odpowiednią tkaninę, a w między czasie dzięki życzliwości forumowiczki z Gazety zdobyłam szukany wcześniej wzór. Roboty przy wyszywanym obrazku jest co nie miara, ale może uda mi się skończyć do Wigilii, kiedy to próg domu przekroczy zielone drzewko,symbol życia i odradzania się.

Najwięcej problemu jest oczywiście z kolorami muliny. Oryginalny obrazek jest produktem mojej ulubionej firmy hafciarskiej- Dimensions. Pewnie wszyscy wiedzą, że ich zestawy do haftu składają się z mnóstwa kolorów nici, które ciężko zamienić na mulinę innych firm. Istnieją, oczywiście wszelkiego rodzaju zamienniki, ale nie zawsze pokrywają się z tym, czego oczekujemy. Dlatego znowu, niestety skończyło się na tym, że po raz kolejny po swojemu zestawiam kolory. Nie jest to proste, zwłaszcza, że do oryginału kolory zestawia komputer. No cóż, może jakoś to będzie.



Uciekam do wyszywania, bo czas mnie nagli. A wszystkim życzę udanej niedzieli adwentowej, spędzonej w gronie najbliższych...


Ania

11 listopada 2010

Drobne postępy


Nie wiele jest po powrocie z pracy czasu na wyszywanie, ale ciemności za oknem nie nastrajają do robienia czegokolwiek innego. Dlatego korzystając z okazji rozkładam się z kolorową muliną nawleczoną na tępe igiełki,włączam radio z nastrojowymi kawałkami i haftuję...


Przyznam się, że pomimo dużych chęci szycia, idzie mi dość opornie. Chyba odzwyczaiłam się od wyszywania. Wkłuwam się tam i z powrotem, a jakby stoję w miejscu. I kremowa kanwa leniwie zabarwia się od nici...

Ale nic nie szkodzi. W końcu nigdzie się z tym obrazkiem nie spieszę.


Ania

5 listopada 2010

Kilka nowych krzyżyków


W przerwie, pomiędzy brakiem czasu a brakiem czasu, wzięłam się za zaległy obrazek. Dostałam go dawno, naprawdę bardzo dawno temu. Leżał sobie w szafce nabierając mocy. Dziś przyszła jego kolej. Nie wiem jednak, kiedy uda mi się go zakończyć, bo że kiedyś go skończę to raczej pewne. Ale kiedy to będzie, nie wie nikt. Zwłaszcza, że podobnie rozpoczętych prac mam już co najmniej kilka, jeśli nie naście. Wszystkie czekają w kolejce na odpowiedni moment i tą "chwilę przerwy"...


Obrazek będzie w odcieniach różu, kremu i granatu. A co na nim będzie... nie, będę teraz zdradzać. Jak już coś wydziobię, to pokażę Wam zdjęcia. Powiem tylko, że jest to produkt firmy Dimensions. Mojej ulubionej jeśli chodzi o wyszywanie.

Na tym dziś kończę i lecę podziergać...

Ania

1 listopada 2010

W dzień pamięci o tych, co już odeszli


Pierwsze dni listopada skłaniają do tego, by na chwilę oderwać się od codziennego pośpiechu, przystanąć i pomyśleć o bliskich Nam zmarłych...

W te dni praktycznie wszystkie pomniki są przystrojone chryzantemami, jedliną i barwnymi zniczami. W powietrzu czuje się tą łączność z tym, co niewidoczne.

Od kilku już lat, kwiaty na grób taty zamawialiśmy w kwiaciarniach. W tym roku wyszło jakoś inaczej, bo przygotowywane były samodzielnie. Zakupem kwiatów zajęła się Tysia, a na mnie padł chyba przyjemny obowiazek ułożenia tego w "jakoś wygladającą" wiązankę i bukiet do flakonu. Stresa miałam wielkiego, bo choć tworzenie kompozycji kwiatowych sprawia mi przyjemność, to jednocześnie chciałam, by to co zrobię nie było tandetą,którą wstyd ułożyć na grobie. A to zdjęca tego co mi wyszło, z tej dlubaniny:



Ania