26 września 2010

Boxty warzywne


„Boxty na blasze,
boxty smażone.
Tej co ich nie robi,
nie wezmą za żonę”

Boxty są tradycyjnymi irlandzkimi plackami robionymi z ziemniaków. Jednak, jakiś czas temu miałam okazję spróbować innych warzywnych placków o tej samej nazwie. Były bardzo dobre i postanowiłam spróbować swoich sił i zrobić je sama. Internet na szczęście dostarcza całkiem sporo przepisów na te warzywne placki lub jak kto woli kotlety, co nieco ułatwiło mi zadanie.

To moja, nieco zmodyfikowana propozycja na boxty:


Składniki:
- opakowanie mieszanki warzywnej na patelnię
- 10 dag żółtego sera
- 1 bułka pszenna
- 1 jajko
- 2-3 łyżki bułki tartej
- sól, pieprz
- oregano

Przygotowanie:
Warzywa obgotować, ostudzić i przesiekać na drobne kawałki. Bułkę namoczyć. Ser zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Dodać jajko i dobrze odciśniętą bułkę. Doprawić, dodać bułkę tartą, wyrobić ciasto. Formować płaskie kotlety, obtoczyć w bułce. Smażyć z obu stron na złoty kolor. Gotowe podawać ze śmietaną lub sosem jogurtowo-koperkowym.

Smacznego...

Ania

6 września 2010

Szmat czasu

Bardzo dużo czasu zabiera mi napisanie tego posta. Widać, nie tylko dzieciom trudno jest powrócić do powakacyjnej normalności i ... myślenia. Ja też mam z tym pewien problem :) A chciałoby się, by pisane tu zdania miały sens i może niosły coś więcej niż tylko puste słowa...

Z powodu wakacji wszystkie moje robótki, jakoś tak odsunięte zostały na dalszy plan, a czasem nawet zupełnie zepchnięte, gdzieś daleko i głęboko. Teraz jednak liczę na to, że uda mi się powrócić do moich przyjemności. I, że będę mogła pokazać Wam co nowego "zmajstrowałam".

Niecały miesiąc temu byłam gościem na weselu mojej kuzynki. Na tę okoliczność poprodukowałam się nieco. Młodej Parze zrobiłam kartkę na prezent od siebie i drugą od mojej mamy. Miałam na nie mało czasu, więc wyszły jak wyszły, ale najgorzej chyba nie jest...

To kartka, którą Młodym ofiarowała mama. Przyznaję, że mimo swojej prostoty, a może właśnie dzięki niej, efekt końcowy robił wrażenie.
A to już kartelucha z kopertą, która była moim prezentem. Tu musiałam przypomnieć sobie z lekcji plastyki i techniki jak pisze się piórem z obsadką napełnionym kapiącym tuszem. Zrobiłam też kartkę z życzeniami dla cioci i wujka z okazji "zostania teściami". Ta mała rzecz zrobiła chyba duże wrażenie, bo w końcu rodzice Młodej dostali, tak czarno na białym- na piśmie informacje, że mają swojego zięcia:)
W tym miejscu jeszcze raz, serdecznie życzę Im jak najlepszych i bezkonfliktowych kontaktów na dalsze lata...
Dobra, pierwszy post po długiej przerwie za mną. ... znaczy, pierwsze koty za płoty- teraz będzie tylko lepiej. Postaram się jak najczęściej pisać, choć przyznam, że łatwo nie będzie. Na razie nic nie obiecuję..., do następnego razu...

Ania