10 stycznia 2013

Słownik krawiecki

Przeglądając kiedyś blogi trafiłam na fajny obrazek starej maszyny do szycia stworzonej ze słówek. Bardzo przypadł mi do gustu i też chciałam go wyszyć. Obrazek to swojego rodzaju słowniczek krawiecki. Wolałabym oczywiście, żeby wyrazy były po polsku. Jednak, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma...

Długo nie mogłam znaleźć tego schematu, ale w głowie miałam "skan" tego zdjęcia i ... wreszcie się udało. Znalazłam schemat. Był jednak dość niewyraźny. Pomyślałam, że "przepiszę" wzór na nowo. Wyciągnęłam blok milimetrowy i krok po kroku przeniosłam znaczki na kartkę.

Kupiłam cieniowaną mulinkę, która w pasmanterii wydawała się być do tego odpowiednią. I zaszyłam się w fotelu z kawałkiem kanwy i filiżanką gorącej herbaty. Zaczęłam noworoczne haftowanie...


Wyszyłam parę znaków i okazało się, że kolor muliny jaki wybrałam, jest chyba najgorszym jaki mogłam kupić. Ponieważ zaczęłam jednak to szycie, brnęłam w to dalej. Nad wyraz szybko mi się wyszywało. Dwa popołudnia i maszyna była skończona.


 Efekt kończowy mnie nie zachwycił. Wyszło, jak wyszło, ale i tak mam odpowiednią lokalizację dla tego mojego niewypału. Pewnie jednak minie trochę czasu zanim maszyna trafi w miejsce swego przeznaczenia.

 Ania