2 lutego 2013

Jesteśmy w lutym

Oj, pogoda nie dopisuje. Nawet Kando miał dziś wątpliwości czy warto wyjść na spacer. Z nieba gęsto spada deszczośnieg, a buty grzęzną w papce z roztopionego śniegu. Na szczęście w domu przy kubeczku gorącej herbaty jest przyjemnie. W ręku dłubanka... i można żyć.

Trochę na spółę z mamą dziergam "Dęby nad rozlewiskiem". Wyszywamy razem, bo zależy nam na czasie. A poza tym, każdej z nas po dłuższym haftowaniu wysiada kręgosłup. Straszne, ale pewnie wszystkie hafciarki mają podobne problemy.

Obrazek ze względu na mamę wyszywany jest na kanwie drukowanej, na której naście lat temu zaczynałam swoją hafciarską przygodę. Powiem Wam, że ciężko było mi do takiego wyszywania wrócić. Bo szlag człowieka może trafić, kiedy kolor do koloru jest bardzo podobny i nie wiadomo, który wybrać. Tak już jednak mam, że większość rzeczy robię na czuja. I w tym przypadku ta opcja też się sprawdza. Zwłaszcza że obrazek jak łatwo się domyślić z nazwy jest krajobrazem. A tam czy będzie przesunięcie w prawo czy w lewo to i tak będzie dobrze.

Nic więcej na ten temat nie zdradzę, a teraz lecę wyszywać.

Ania