31 grudnia 2011

Ostatni dzień roku

Pada śnieg- trochę po niewczasie. W końcu święta dawno minęły. Prawdę mówiąc, nie wiadomo kiedy. Jak nigdy dotąd nie czułam nawet, kiedy się zbliżały. Nie robiłam do nich wielkich przygotowań, jak co roku i wogóle... Jakoś tak, w tym roku wyszło.
Jednak święta same w sobie były radośnie spędzonym czasem. Możliwość wspólnego siedzenia z rodziną przy dużym stole, śpiewanie kolęd i wszechobecny śmiech są nie do zastąpienia...
Ale to już za nami, zostały tylko wspomnienia, zapisane w głowach i w zdjęciach...


 Jeszcze dwie fotki, cudnego prezentu, jaki dostaliśmy od mojego słoneczka. Zdjęcia, niestety nie oddają w pełni uroku, ani też wkładu pracy tej makaronowej choinki. Ale powiem Wam, że w rzeczywistości wygląda cudnie, zwłaszcza lekko podświetlona o zmroku, kiedy drobinki brokatu mienią się tysiącami kolorów. Piękna jest.
Magduniu, jeszcze raz wielkie dzięki:)




Za kilka godzin Nowy Rok i świętować będziemy jego wielkie wejście. Dlatego...

Niech się spełnią Noworoczne życzenia,
te łatwe i trudne do spełnienia.
Niech się spełnią te duże i małe,
te mówione głośno lub wcale.
Niech się spełnią te wszystkie,
krok po kroku,
tego życzę Wam w Nowym Roku...



I do zobaczenia w styczniu 2012 roku:)
Ania