28 listopada 2009

Okrutny brak czasu

...Nawet nie ma kiedy dokończyć aniołów. Grrr... Nie lubię tak!!! A tu jeszcze całe dwa dni w szkole trzeba siedzieć :( A potem znowu tydzień od nowa leci na łeb, na szyję... Brak czasu. Brak!

Ale obrazki na poduchy wyszyję, choćbym nocami miała siedzieć, aż do samego Bożego Narodzenia.

A oprócz tego bombki są jeszcze do wykonania. Materiały już gotowe i pomysłów też kilka jest. Pozostało zawinąć rękawy i zabrać się do dzieła... Ale kiedy to będzie?


Ania

18 listopada 2009

Ciąg dalszy

Wyszywają się kolejne elementy choinki i aniołków. Już na szczęście niewiele zostało do końca. Mówię "już", bo nudzi mnie ten obrazek. A właściwie nie obrazek, tylko to jak dużo trzeba mu poświęcić czasu. Zwłaszcza tego, którego nie mam. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak wyszywanie złotą nitką. Brrr... okropieństwo. Ale skrycie liczę na satysfakcjonujący efekt końcowy. Dla dobra sprawy wytrzymam cierpliwie wszystkie trudności. Dam radę!

Pozostając jeszcze w temacie przygotowań do zbliżających się świąt, powiem jeszcze słówko o decoupagowych bombkach. Z wielkim zachwytem oglądałam blogi, w których coraz wiecej wpisów poświęconych jest temu tematowi. Wszystkie są cudne, tak jak np. Jaśminowe bombki, czy zimowe prace w świecie Asket. W końcu wertując kolejne strony swierdziłam, że ja też się chyba zdecyduję na takie dłubanie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że moim umiejętnościom daleko do ideału, ale od czegoś trzeba zacząć...
Skoro decyzja podjęta, to jadę na zakupy...

Ania

11 listopada 2009

Wzięłam się za następną


Druga poduszeczka poszła w ruch. Wydawało mi się, że jest najtrudniejsza do wyszywania ze względu na plątaninę kolorów na choince. Ale na szczęście nie jest źle. Mam cichą nadzieję, że pójdzie mi z nią tak szybko, jak z Bałwankiem.


A korzystając z okazji dzisiejszego święta zacytuje wierszyk, który cały dzień krąży mi po głowie, a którego nauczyłam się dawno, dawno temu, będąc w pierwszej klasie podstawówki. Oto on:


Powiewa flaga, gdy wiatr się zerwie
A na tej fladze- biel jest i czerwień.
Czerwień to miłość,
Biel serce czyste.
Piękne są nasze barwy ojczyste!

Ania
~~~~

10 listopada 2009

Zaczęło się i u mnie

A co się zaczęło? Oczywiście przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. To chyba dobry moment, gdy chce się zdążyć z realizacją wszystkich planów do najbliższego 24 grudnia. W moim założeniu są cztery haftowane poduchy. Znaczną cześć jednej mam już za sobą, więc teoretycznie zostają jeszcze trzy. Całe szczęście, że wyszywają się bardzo szybko. Ten "Pan" poniżej zajął mi przy pysznej kawie jedynie półtora dnia. A przeliczając to sobie, z całą resztą, bez zbędnego pośpiechu zdążę na święta.




Zastanawiam się ..., co jeszcze, poza poduchami mogę nowego wprowadzić do domu, by wzmocnić atmosferę świąt. Niesamowicie podobają mi się dekupażowe bombki, ale ja nie bardzo potrafię cieniować. Przez co moje dekupaże nie dają olśniewającego efektu. A w końcu jak już robić, to tak, by mieć z tego radość i satysfakcję, a nie tylko marnować materiały...


Lecę. Może spacer po lesie pomoże. A i może szyszki zbiorę. I może je efektywnie wykorzystam. Może, może...

Ania
~~~~

8 listopada 2009

Jeszcze chwila ...

..., bo goldenkowy obrazek już się powolutku zbliża do końca. A wraz z tą chwila pytanie, co dalej z tym obrazeczkiem zrobić.


Początkowy plan zakładał szycie poduszki. Miała być do kompletu z posłaniem. Ale teraz to już sama nie wiem, czy to dobry pomysł...

Co do samego obrazka, to nie byłabym sobą gdybym w schemacie nic nie zmieniła. No więc wprowadziłam pewne "ulepszenia". Pierwsze i podstawowe, zmieniające nieco charakter obrazka to kolory użytej muliny. W oryginale podana została mulina w odcieniach szarości, ja natomiast stwierdziłam, że sepia będzie odpowiedniejsza do złotego retrieverka. I chyba wyszło na dobre. A po drugie to przyglądając się wzorowi przy schemacie doszłam do wniosku, że ten pies wygląda, mimo nazwy, bardziej jak labek. W związku z czym postrzępiłam mu nieco (w miarę możliwości) uszy.
No i teraz wygląda prawie jak moj Kanduś



Pozdrawiam
Ania
~~~~