7 grudnia 2014

Pomikołajkowo

Leciutka reaktywacja bloga. Minęło wiele czasu od ostatniego wpisu. A to wszystko dlatego, że nie było czego Wam pokazać. Chorowałam na jakąś NIEMOC twórczą. Nie wiem czy już sie z tego wyleczyłam, ale delikatnie coś drgnęło.

Mikołajkowe święto już za nami, a pomimo wszechogarniających świątecznych dekoracji przeszło tak jakoś mimo chodem. Może spowodowane jest to tym, że wszyscy jesteśmy silnie zabiegani, a może to raczej aura nie sprzyja świętowaniu, no i dzieci już jakieś "za duże".
Nawet w lesie, gdzie śniegu powinno być dużo, widać podróbkę zimy. Zamiast trzeszczącego pod butami puchu, tylko zbrylony piach.


Postanowilam napisać dziś post, ponieważ mam do pokazania taką małą świąteczną dekorację. Zrobiłam ją zupełnie nic nie planując. Podczas wizyty w sklepie "gdzie jest wszystko" w oczy wlazł mi styropianowy stożek w dobrej cenie. Tuż za nim w pudełeczku leżały tasiemki w rolkach, w jeszcze lepszych cenach.  Jeszcze przed wizytą przy kasie pomyślałam o karczochowych bombkach koleżanki. No i się namówiłam na zakup.
Po powrocie do domu przegrzebałam szufladę w poszukiwaniu starych szpileczek i jeszcze tak na gorąco ruszyłam do dzieła. Dziobania miałam na dwa wieczory. Tasiemki zużylam dwa razy wiecej niż zakładałam, ale było warto. Powstała około 30-sto centymetrowa choinka. Co prawda wygląda bardziej jak spódniczka baletnicy, ale jest dobrze, zawsze to jakaś odmiana. Nie jest to typowa karczochowa choinka. Postanowiłam zrobić jej nieco dłuższe igiełki.

 Zrobiłam zdjęcia, niestety nie oddają one wdzięku panny choinki. Nie ma wiec wyjścia, musicie uwierzyć mi na słowo, że wyszła całkiem fajnie.

Pozdrowienia wszystkim zaglądajcym
Ania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz